przyjdź do mnie… zapraszam…

 

przyjdź do mnie

tysiącami kropel
odkrywasz swą twarz

cierpieniem

sekundy wiekami mijają
rozedrgane poezją nic nieznaczących

korowodem spełnienia
nie dosięga mnie
życie

jaskrawości moja
na tle szarym od nicości

konam
niknę

pokonany podążam drogami nieznanymi
mapą nieznaną
pokoleń wyzwaniem
nawróceniem

milknę i czekam
wyrywam sercu bicie

błagam o wiatr

a ty
przyjdź do mnie
i kochaj w bezsensownej egzystencji mojej

rozerwanej wskazówkami czasu
zegara bezlitośnie żyjącego poza rzeczywistością

miłości moja
win odkupienie

przebaczenie
 
 
warto: