cześć.. już jest dziś (bo nie jutro) więc opowiem ci smutną historię..

chcesz?

zaczęło się w lipcu roku pańskiego 1988.. kiedy na świat przyszedł nieświadomy niczego – edek.. nie wiedział wtedy nawet, że będzie edkiem.. i że chrzest na edka (tudzież pasowanie) przejdzie po 27 latach życia.. smutne, prawda?

teraz edek jest, ktoś go karmi, z kimś rozmawia.. ktoś mu imponuje.. komuś on (może) też.. i tak wiedzie sobie swój marny żywot.. od czasu do czasu dzieląc się swoimi przemyśleniami.. tak jak teraz..

edek zaprasza..

 

opowiem ci smutną historię

wiesz
słyszałem kiedyś pieśń
pieśń ludzi gotowych
by stanąć w objęciach czarnej pani

ludzi
pogodzonych z losem

wyczerpanych czekaniem
rozbitych kolejnym niepowodzeniem

widziałem na ich twarzach
(w zamyślonych oczach)
jak walczyli ze wspomnieniami
jak słowami pieśni rysowali
rzeczywistość

wplatali zapomniane chwile spędzone w łonie matki
(już nigdy tak blisko matczynego serca)

podziwiam ich
za tę gotowość
za walkę i dziękczynienie niesione słowami miłości

za siłę

wiesz
słyszałem kiedyś
by nadstawić drugi policzek
by znosić upokorzenia
z dumą przyjmować kolejne ciosy

być zawsze gotowym na śmierć

choć słyszałem tę pieśń
nie potrafię
choć na jej wspomnienie
płyną łzy
nie mam tyle siły

boję się

proszę
pomóż mi

 

strasznie warto: