„z nadzieją” to fragment mojej historii.. historii, która częściowo doprowadziła mnie do miejsca, w którym się znajduję.. historii hmmm.. żałosnego chłopca, którym byłem zanim dostałem kilka lekcji od życia… zanim zrozumiałem, że warto być człowiekiem.. heh..

 

z nadzieją

zgubiony szacunek
do siebie

antracyt serca przelany za głupotę

nigdy nie będzie jak kiedyś
jak dawniej
gdy z uśmiechem witałem
szare dni

i szarą
brudną drogę

tak pełne szczęścia
choć smutkiem zamazane
jak szyba deszczem
zalana jesienią

jak smutna piosnka
o „czwartej nad ranem”
gdy obok Stachury
stał w śpiewniku
Bellon

i wciąż przed oczami mam
obraz chłopca
co zbyt wysoko sam siebie cenił

żałosny
smutny
wart zapomnienia
lecz wciąż go pamiętam

z nadzieją

że chłopiec się
zmienił