bo czasu wciąż mało.. i życia wciąż mało..
ostatnie dwa tygodnie w ciągłym biegu, z poczuciem palących się synaps i wybuchających szarych komórek.. krew gotująca się w żyłach, już sam nie wiem z jakiego dokładnie powodu, bo tych akurat pod dostatkiem.. i taka chwilowa moja refleksja..

zapraszam..

 

wciąż mało by czekać

zasiedziałem się w sobie na chwilę
choć chwilą zleciało życie
zamyśliłem się chwilę
nad sobą

i czas przeleciał
dotkliwie

*

nad łąką stanęły wiatry
i skórka na chlebie nie pękła
a matka wciąż w domu czeka

smutna

choć szklanka
do połowy pełna

pamiętaj

i nie słysz jedynie obietnic
rozmytych korzyści światłami

wsłuchaj się w głos
ten prawdziwy
gdy serce drugiego krwawi

*

dokoła kolorów zbyt wiele
a czasu wciąż mało by czekać
i „jakaś” przyszłość przed tobą
i przed nią właśnie uciekaj
„jakiejś” przyszłości nikt nie chce
wyjdź więc tej twojej naprzeciw
postaw jej nowe wyzwania
nie przyjmuj „nie”
w odpowiedzi