edwardyzmy – co to do cholery są „edwardyzmy”?!

otóż, są to sentencje edka, które nasunęły mu się wskutek przemyśleń, komentarzy osób takich jak Ty drogi Czytelniku, czy też w momentach, po których zupełnie nikt by się nie spodziewał takiej twórczości.. a jednak.

możesz przyjąć, że edwardyzmy powstają w chwilach skupienia, zadumy.. kontemplacji życia i trudności z nim związanych.. możesz, ale nie musisz.. ;]
stron poświęconym edwardyzmom będzie aż jedna i będzie aktualizowana na bieżąco.. 😉

zapraszam do zapoznania się ze zbiorem edkowych myśli..

edwardyzmy

w bólu, smutku i cierpieniu zamknięta jest cała prawda o miłości i szczęściu..
to właśnie ból, smutek i cierpienie determinuje w nas to w jaki sposób odczuwamy miłość czy szczęście.. jakie granice należy przekroczyć.. do których punktów w życiu trzeba wrócić.. co zacząć na nowo.. bez tych trzech, miłość jest kolejną zabawką na półce.. tylko złamane raz serce doceni wartość prawdziwego uczucia…

nigdy nie będziesz pokonany jeśli nie będziesz dawał z siebie wszystkiego.. jeśli dasz i ktoś Cię pokona to znaczy, że stać Cię na więcej!

nie muszę być niezwykły w swojej codzienności.. czasem ktoś napisze coś miłego, czasem poznam kogoś wartościowego i to wystarcza.. nie ja muszę być niezwykły, ale móc czasem kogoś takiego spotkać – to jest prawdziwa niezwykłość w szarości mijających dni…

przeszłość nas definiuje.. nasze decyzje, wybrane ścieżki, sukcesy i potknięcia..
jeśli chcesz żyć tylko tym co jest teraz, nigdy nie nauczysz się życia, bo nigdy nie wyciągniesz wniosków z tego co miało miejsce w przeszłości…

wiążąc się z kimś, nie oddajesz mu się na własność. nie jesteś zakupionym przedmiotem!
w związku mamy do czynienia z dwoma kotami, które decydują się wspólnie zamieszkać, dzielić wspólną przestrzeń.. ale każdy kot to indywidualista i wymaga czegoś innego od życia.. trzeba to traktować jako wzajemne uzupełnianie się luk, które powstały wskutek różnych przeżyć.. dzięki temu życie razem jest przyjemne..

zdecydowanie więcej można wynieść z milczenia niż z rozmowy z kimś, kto chce rozmawiać o wszystkim…

zdjęcia dzisiaj nie oddają rzeczywistości..

kiedyś robiąc je najważniejsze dla autora było pokazanie prawdy i właśnie rzeczywistości.. teraz robiąc zdjęcie robisz imaginację swojej osoby lub tego, co akurat jest przed tobą..

makijaż, profil, lekkie pochylenie, wypięta pierś.. wciągnięty brzuch.. trochę filtru dla zwiększenia „naturalności” zdjęcia.. tak dziewczęta, jak chłopcy.. tu się napnij, tu wypnij, rób teraz bo na pompie jesteś..

a jak ktoś wrzuca zdjęcie bez dodatków to się celebrytą staje.. chory świat..

nie wszystko musi być dobre.. zło daje nam względną równowagę..

dzięki temu stawiając sobie cele musimy pokonać trudności aby coś osiągnąć.. to z kolei nas umacnia.. trzeba tylko znaleźć w sobie siłę by się podnieść. kolejny raz. a to bywa najtrudniejsze..

tak. jestem słaby. ale naprawiam to, co chcę naprawiać. nie mam marzeń – mam plany. nie mam nadziei – mam oczekiwania.

a miłość..?

kocham. a, że każdy kocha na swój sposób – to kocham nieidealnie. kocham tak jak potrafię. kocham na ile pozwala mi moje zepsucie.

każdy człowiek jest „prosty”.. trudne jest tylko odnalezienie właściwej drogi do jego zrozumienia…

nie ubolewam nad tym, że coś w życiu zrobiłem lub czegoś nie zrobiłem… ubolewam nad tym, jakim byłem skurwielem zanim to sobie uświadomiłem….

wiesz dlaczego z założenia nienawidzę ludzi?

bo zwierzęta są wierne i wdzięczne. możesz się wkurwić, że kot nalał ci do buta albo rozdrapał ci obicie nowej kanapy, a on i tak przyjdzie, i położy się obok ciebie, i będzie ci oddany, a tobie wkurwienie minie i rzucisz mu smakołyk. bo to twój przyjaciel i czy chcesz czy nie, obserwuje lepiej niż ci, z którymi na co dzień przebywasz, i darzy cię większym kocim uczuciem niż możesz sobie wyobrazić.

a ludzie?

z ludźmi jest inaczej. ludzi nie da się kochać/szanować/lubić (itd.) bezinteresownie. zawsze ktoś od kogoś czegoś wymaga, zawsze istnieje jakaś cholerna zależność.

wynaturzyliśmy się.

jesteśmy „scywilizowani” do granic wytrzymałości…

rzecz o związku…

..jeśli musisz się ograniczać żeby czegoś nie powiedzieć, żeby kogoś nie urazić tym, co faktycznie myślisz.. to nie jest to właściwa droga.. bo przecież każdy może mieć inne podejście.. inne zdanie.. sęk w tym żeby się tym zdaniem dzielić i nie musieć zatrzymywać go dla siebie..

tak widzę miłość i indywidualną drogę każdego, kto jest z kimś.. bo przecież każdy chce być sobą w związku, a nie tylko czyimś wyobrażeniem..

nigdy nie byłem lepszy od tych, którymi gardziłem…

…jeśli czegoś nie postawisz jako pewnik, nigdy tego nie osiągniesz. zawsze będziesz przypuszczać, że to jest możliwe, ale się tego nie dowiesz, bo brak w tym determinacji… brak postawienia celu.
jedynie niepewność przypuszczenia…

pamiętaj też o blogu!!!

  • odwilż... czyimiś oczami...

odwilż…

09-10-2017|0 Comments

choć oryginalny tytuł utworu, który pchnął mnie ostatecznie do napisania poniższego popełnienia, to wiosenna odwilż, jakoś tak z wiosną ma niewiele wspólnego... ostatnie akcenty muzyczne nie niosą za sobą nadziei... [...]

  • naprawdę... czyimiś oczami...

naprawdę…

26-09-2017|2 komentarze

 naprawdę   a ja świecę dzień święty gdzieś w lesie rąbię drewno na opał wśród natury uniesień echo serca mnie niesie wiatr przecinam z kawkami ich kluczem i coraz bliżej [...]

  • to wystarczy... czyimiś oczami...

to wystarczy…

22-08-2017|0 Comments

nie było mnie tutaj od prawie miesiąca.. czy to wystarczy, żeby za mną zatęsknić? siedzę sam, za oknem oberwanie chmury i burza.. niepokojąco.. ale dzisiaj tekst z przedwczoraj.. tak, ciągle [...]

  • kiedy będą dzieci.. czyimiś oczami...

kiedy będą dzieci… [dzisiaj inaczej]

24-07-2017|0 Comments

 kiedy będą dzieci wiele razy trafiałem wśród swoich znajomych na udostępnienia artykułu na deon.pl lub innych portalach, dotyczącego tego jak bardzo ludzie potrafią interesować się życiem kobiety i jej łonem... [...]